sobota, 29 kwietnia 2017

Yo-yo Game

You probably all know how playing with yo-yo looks like. If we use it right it goes up and down, up and down. It looks similar with horses. We ask them to move in a straight line back and forward. Our goal is to make both pulling and pushing the same- yo=yo. Not YO-yo. It means a horse should come to us without any problem and just this easy back up.
We play yo-yo in all gates, on different length ropes, at liberty, on hills, in water, between things, in narrow places, on something, in a trailer or box- everywhere where it's save. Let's free our imagination! The more we play the more we get. Pat says the better a horse moves back and sideways, the better he does everything else.
The basic version looks like that:
We stand in front of the horse or (better) we ask the horse to stand there. If he's close enough back him using porcupine on nose. Then we start using typical yo-yo signals.
Reach out your hand, point your finger straight at the horse. Look in his eye's like you we're mad and take enough energy to make horse feel we want to move him. You can imagine this energy makes horse gallop. Cause it could. Then it's more possible your horse will react. Of course when you'll get better you won't have to use so much energy, cause the horse will become more sensitive.
If just sight isn't enough, start waving your forefinger, keeping it above the rope. Not under. Don't shake the rope. Just   a finger will work. Then, going to phase two close your hand and start moving your wrist to sides. After three seconds stop and use your elbow instead. I phase four wave vigorously your whole arm. Do it until the horse moves back just a little. The rope will hit his neck and head and it's uncomfortable so he should start looking for the right answer quickly. Don't think too much I may hurt, yes, a bit, but getting a kick from another horse hurts a way more.
Usually we wave horizontally but sometimes, especially when we use a bad rope, vertical waves may do better. Try what works better and is easier to understand for your horse.
Of course if the horse moves back praise him a lot- stop waving, release pressure, talk to him and if you can reach rub him with carrot stick. When he's already at the end of the rope it's time to call him back. Second yo.


.
Odchylamy się do tyłu, uśmiechamy i staramy się przekazać partnerowi "chodź do mnie kochany koniku, ja tak bardzo chcę cię pogłaskać!". Ważne żeby koń odczuł to tak że od razu będzie chciał do nas podbiec. Jeśli jedak to nie wystarczy, zaczynamy głaskać linę w swoim kierunku powolnymi, długimi ruchami, otwartymi dłońmi. Powoli zbieramy linę, tak by leciutko się napięła. Po trzech sekundach takich głasków zamykamy delikatnie jeden palec, jednak tak, żeby lina swobodnie się prześlizgiwała. Następnie dodajemy kolejne palce, aż przymkniemy całą dłoń. Gładzimy coraz mocniej, pociągając konia do siebie, dopóki nie zrobi choć kroku w naszym kierunku. Wtedy odpuszczamy

wtorek, 11 kwietnia 2017

Driving Game

rzecia zabawa- w Prowadzenie, jest podobna do drugiej- także polega na przedstawianiu konia. Jednak tym razem jedynie za pomocą sugestii, a nie dotyku. W Jeżu używamy stałej presji, tutaj rytmicznej- wszelakiego pukania w powietrze, którego forma jest zależna od tego, co chcemy zrobić.
Ta zabawa jest najczęściej używana przez konie w stadzie- niemal każde przestawienie się na niej opiera, a konie przestawiają się prawie cały czas. Służy to ustalaniu hierarchii stada. Korzystanie akurat z tej zabawy jest bardzo wygodne, ponieważ zwykle unika kontaktu fizycznego (małe prawdopodobieństwo uszkodzenia), po drugie nie wymaga poruszania się od konia przestawiającego (u koni kto się więcej rusza, ten jest niżej w hierarchii), a po trzecie im większy zasięg oddziaływania ma dany koń, za pomocą tylko spojrzenia czy skulenia uszu, tym jego pozycja staje się silniejsza. Dokładnie to samo dotyczy relacji końsko-ludzkich, o czym warto pamiętać.
Tak jak poprzednio uzywamy czterech faz stanowczości. Pierwsza z nich to "wzrok teściowej"- wpatrywanie się prosto w oczy lub część ciała którą chcemy przestawić, z energią "jak się zaraz nie ruszysz to oberwiesz". Staramy się być jak najbardziej wściekłą teściową, oczywiście nie wściekając się naprawdę, aby koń załapał o co chodzi. Zadziwiająco szybko w akurat tej zabawie większości koni spokojnie wystarcza pierwsza faza. Wynika to z tego, że jak już pisałam, to tej zabawy konie używają najwięcej. W fazie drugiej podnosimy sprzęt którego używamy, najczęściej Carrot Stick, chociaż można bawić się także z liną czy po prostu ręką. Wystawiamy go w kierunku przestawianej części konia, bokiem, tak żeby koń odczuł presję. Pamiętamy cały czas o utrzymaniu energii na właściwym poziomie. Trzecia faza może być pukaniem w powietrze przed koniem, lub jeśli przedstawiamy zad, jednorazowym uderzeniem w ziemię. Akurat tutaj różne są sposoby na trzecią fazę, kiedyś uczyłam się że kręcimy w kierunku zadu Carrot Stickiem tak żeby uderzyć stringiem o ziemię, ale moja nowa instruktorka uświadomiła mi, że taki sam sygnał służy w innej zabawie do przyspieszania, co jest zupełnie bez sensu. Dlatego teraz używam puknięcia w ziemię, tak jak koń zrobiłby to tylną nogą i jestem bardzo za tę zmianę wdzięczna (dzięki Ci Julka!)
Pukać o ziemię możemy także kiedy cofamy konia metodą "na ślepca" stojąc przed nim. Z początku próbujemy czy nie zadziała sama energia, potem unosimy sticka i zaczynamy poruszać nim w linii ziemia przed nami- klatka piersiowa konia. Uderzamy ziemię na początku delikatnie, potem coraz mocniej, zwiększając jednocześnie zakres ruchu, aż dojdziemy do uderzania konia w pierś. Kontynuujemy dopóki zwierzak się nie cofnie. A wtedy odpuszczamy. I chwalimy. Faza czwarta jest uderzeniem konia w kazdym wariancie, najczęściej savvy stringiem lub carrot stickiem. Naprawdę nie należy bać się czwartej fazy- trzeba być na tyle stanowczym, żeby koń nas szanował. Dzięki temu już wkrótce  nie będziemy musieli jej używać w ogóle ;)
Prowadzenie konia z boku jest nieco inną formą tej samej zabawy. Prowadzić można stojąc w dowolnym miejscu- przed, obok, czy za koniem, jednak najczęściej używa się stania przy łopatkach zwierzaka. Jest to pozycja, w której ani ty, ani koń nie jesteście z przodu, dlatego pozwala rozwijać partnerską relację.  W kazdej zabawie najważniejsza jest energia, dążymy do tego, żeby oddziaływanie za jej pomocą było zupełnie wystarczające do porozumienia się z koniem. Jednak na początku trzeba kopytnym dokładnie przekazać o co nam chodzi. W tym celu używamy odpowiednich sygnałów. Jeżeli stojąc z boku chcemy żeby koń poszedł do przodu, działamy na jego grzbiet za kłębem, pukając coraz mocniej w powietrze, a w końcu uderzając. Jeśli natomiast chcemy żeby koń się zatrzymał lub zwolnił, działamy przed jego łopatkami, najczęściej potrząsając liną. Oczywiście uprzednio musimy sprawdzić czy samo obniżenie energii i odchylenie ciała do tyłu nie wystarczy, bo jeśli koń jest wyczulony na naszą mowę ciała i uważnie słucha co do niego mówimy, może okazać się że nic więcej nie trzeba robić.
Przestawianie każdej części ciała wygląda nieco inaczej, dlatego jeśli nie macie możliwość korzystania z lekcji u dobrego instruktora, piszcie, ja chętnie opiszę wszystko dokładniej, czy pokażę na filmikach. Krótki filmik demonstracyjny zaraz się tu pojawi, muszę tylko dojść do porozumienia z komputerem :p
Miłego dnia wszystkim! Cieszcie się życiem, mamy maj, jest pięknie! 😁😁😁