sobota, 20 maja 2017

Sideways Game

In this game, you ask your horse to move sideways. Start with standing in front of a fence or wall, so horse won't be able to move forward. Then using Porcupine or Driving move once his fronts, once his hinds. He should soon get what's it about and move legs at the same time.
As your sideways get better you'll leave the wall and add something extra. You can play in every gate, pushing the horse away, or pulling to you using suggestion, do it from different , in different places. Over a barrel or a pole, on hills, in water, drive you horse moving sideways to make some shape on the ground, many options.

czwartek, 11 maja 2017

Be authentic

Konie uczą nas wielu bezcennych rzeczy. Jedną z nich jest to, jak być prawdziwym, jak być sobą. Konie widzą  nas takich, jacy jesteśmy w danej chwili stojąc na pastwisku. Ich nie obchodzi jak wyglądamy, jaką mamy pracę czy tytuł. One patrzą tylko na to, czy jesteś spokojny i zrównoważony, jak się czujesz w danej chwili, jakie masz podejście,  jak dobrze znasz koński język i potrafisz się dogadać, a przede wszystkim, czy jesteś autentyczny. Mają niebywały talent do wyczuwania ściemniania. Dlatego nie możesz przy nich udawać. Nikt nie jest idealny, ale nadrabianie braków dobrą miną na nic się tutaj nie zda. Liczy się prawdziwy rozwój. 
To nie jest proste. Trzeba się otworzyć, przyznać przed samym sobą, że prawda jest taka, a nie inna, nawet jeśli nie do końca nam się to podoba. Bo tylko kiedy będziemy dokładnie wiedzieli co jest nie tak, będziemy w stanie to zmienić. A naprawdę warto. Praca z końmi ma taką zaletę, że to, czego się w trakcie nauczymy przydaje się w każdej dziedzinie życia. A pewność siebie i bycie prawdziwym są naprawdę ważne. 
Nie chodzi o to, żeby być jakimś. Otoczenie wywiera na nas dużą presję, liczą się określone cechy i umiejętności, wszyscy chcą być tacy sami, bo ustalił się jakiś najlepszy model. Czy to ma sens? Najważniejsze jest to, by zawsze być sobą. Rozwijać się oczywiście, ale nie zmieniać tego, co jest dobre, co jest twoje. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Nieważne, że wydaje ci się on tysiąc razy lepszy, doskonały, że rzesze ludzi go kochają. Zastanów się, jakie cechy sprawiają, że tak go widzisz. Pomyśl, czy są pożyteczne. Potem czy ty je masz. A jeśli nie, zrób wszystko, by je u siebie rozwijać. Zawsze bądź optymistą. Nie myśl, że jesteś od kogoś gorszy. Nie ma ludzi lepszych i gorszych. Nie ma. Mogą być tacy, którzy lepiej opanowali daną dziedzinę, ale to nie czyni ich lepszymi ludźmi. Jesteś tak samo wspaniałym człowiekiem jak wszyscy inni! Kochaj siebie!
Nie ukrywaj tego co czujesz. Sama zawsze byłam bardzo zamknięta w sobie, teraz nauczyłam się, także dzięki koniom, bardziej się otwierać. I od tego czasu żyje mi się dużo lepiej! Jeszcze sporo pracy przede mną, ale postęp jest i to nie byle jaki <3 Nie chodzi o to, żeby ściskać każdego przechodnia i opowiadać mu historię swojego życia, po prostu o to, żeby nie blokować emocji w sobie, przyznać, że one są i cieszyć się z tego, bo to piękne. Wbrew pozorom tylko jeśli tak zrobimy będziemy mogli z tymi emocjami pracować, bo nie wszystkie są dla nas dobre.
Jeśli boisz się robić coś z  koniem, nie udawaj że wszystko jest ok, bo nie jest. To że się boisz jest w porządku. Ukrywanie tego już nie i tak każdy zobaczy, a koń na pewno odczuje. Nie śpiesz się wszystko w swoim czasie. Więcej o tym, jak oswoić się z koniem napiszę później.
Nie udawaj, że coś robisz, albo nie robisz. Jeśli chcesz się odchudzać nie wmawiaj wszystkim, że tak nie jest, to zbyt oczywiste, żeby nikt nie zauważył. Efekty będą widoczne równie dobrze, jak  droga do nich, dlatego nie wypieraj się, że to tylko tabletki na wątrobę (strasznie mnie wkurza ta reklama). Po co? Ty chcesz schudnąć, ty bierzesz się za siebie, ty jesteś dumny z efektów. To wszystko jest twoje, nie chowaj tego przed światem!
Mam wrażenie, że dużo ludzi myśli, że żeby być oryginalnym trzeba stać się wielką sławą, albo odkrywcą, a cała reszta to anonimowe ziarnka piasku, wszystkie takie same. Mi też tak się wydawało, ale hej, to totalna bzdura! Nigdy nie będziemy anonimowi. Zawsze będziemy tą jedną jedyną, wyjątkową osobą, a jaka ona będzie zależy tylko od nas. Rób wszystko co w twojej mocy, by dawać dobro światu. I nie myśl, że ty jesteś taki mały i nic nie jestes w stanie zmienić. Pomyśl o wszystkich geniuszach i odkrywcach. Jak inaczej wyglądałby nasz świat bez nich, prawda? A oni myśleli nad wszystkimi sami albo w małych grupach. Ty też możesz zrobić bardzo wiele, żeby zmienić świat na lepsze. Dlatego rób to, co kochasz i dawaj z siebie 200%!
Zawsze podświadomie uważałam, że nauczyciele, policjanci, urzędnicy i cała reszta należą do jakichś osobnych, zupełnie innych od mojego gatunków. Że tylko czekają, aż zrobisz coś źle, żeby cię pożreć. Że nie rozumieją, nie czują. Dlatego wszystkie moje odczucia chowałam bardzo głęboko i często kłamałam, żeby tylko ludzie słyszeli to, co chcieli usłyszeć. Nie chciałam, żeby ktokolwiek dowiedział się o jakichś moich słabościach. Teraz już wiem, że nie miałam racji. Nie ważne jest, co inni chcieliby od ciebie usłyszeć, ważne jest, jaka jest prawda. Nawet jeśli za tą prawdę ktoś przestanie cię lubić, to chyba sam przyznasz, że lepiej przyjaźnić się z prawdziwą osobą, niż z jakimś wyidealizowanym wyobrażeniem, podtrzymywanym z całych sił, ale fałszywym. Nie udawaj, że coś umiesz, jeśli tak nie jest. To super, będziesz miał okazję się czegoś nauczyć! Wszyscy urodziliśmy się nie wiedząc niczego. Każdy musiał się nauczyć wszystkiego, co teraz umie.
Tak naprawdę wszyscy są ludźmi. Nie ważne, jaką pełnią funkcję, nawet jeśli sami udają, że tak nie jest. Nauczyciele są ludźmi. Policjanci są ludźmi. Ty też jesteś człowiekiem. Wszyscy należymy do tego samego gatunku, odczuwamy te same emocje i pragnienia. Mimo że mamy różne pasje, łatwo jest zrozumieć, jak ważne jest dla każdego robienie tego, co kocha.
A dlaczego tak ważne jest, żebyśmy się otworzyli? Żeby nasze życie było szczęśliwe, musimy znaleźć coś, co kochamy. I poświęcić całą swoją energie na to, żeby robić to jak najlepiej. Dość na świecie jest partactwa i robienia wszystkiego "na odwal się". Prawdziwą pasję chcemy rozwijać sami z siebie. Nigdy nie ustajemy w rozwoju, bo nie ma w żadnej dziedzinie takiego punktu, w którym można stwierdzić "ok, dość już się nauczyłem, to mi wystarczy". Jeśli myślisz w ten sposób, poszukaj inspiracji. Poszperaj w internecie, odwiedź ciekawych ludzi, pojedź na szkolenie. Sam się przekonasz, jak wiele jeszcze przed tobą :) Jesteśmy niesamowicie wrażliwi i potrafimy dostrzec, z jakim nastawieniem działają inni. To niezwykłe, prawda? A zwierzęta robią to jeszcze lepiej. Dlatego jeśli naprawdę chcesz się rozwijać, musisz się otworzyć, uwolnić swoją wrażliwość i dać z siebie 100%. Całe serce, całą energię, siłę, kreatywność, inteligencję, wszystko co w tobie najlepsze. Nie dla kogoś, dla siebie. Dla tego cudownego poczucia wolności i szczęścia.
To bardzo widać u piosenkarzy. Żeby piosenka była piękna, żeby zrobiła na nas wrażenie, żebyśmy dostali dreszczy artysta musi przelać w nią swoje emocje. Musi się otworzyć, a wtedy sam poczuje, jakie to niezwykłe i cudowne.
O matko jakie to było trudne! Bardzo trudno było mi to wszystko napisać, pozbierać myśli, by ułożyły spójną całość. Sama dopiero co zaczęłam to wszystko odkrywać i nie zdążyłam sobie jeszcze tego poukładać. Wiele rzeczy czuję całym sercem, ale nie umiem opisać. Mimo to, uważam, że jest to na tyle ważne, że powinnam o tym napisać. Bądźcie so

piątek, 5 maja 2017

Circling Game

During Circling we use mostly Driving and Yo-yo game. We ask he horse to go around us in a pace, gate and direction we choose. Horse's task there is to keep it on his own.
We start with Yo-yo to move our horse to the end of the rope. Choose direction you want him to move. If right, move your right leg to the side, right arm holding rope up and right- show direction. Pick up some energy so the horse feels we want something from him.


 W drugiej fazie podnosimy Carrot Sticka, którego trzymamy w lewej ręce. Sugerujemy koniowi, aby się ruszył, a jeśli to nie działa, kręcimy w jego kierunku savvy stringiem. Ostatnią fazą, jeśli koń się nie poruszy, jest mocne uderzenie go stringiem, tak naprawdę w dowolne miejsce, byle od łopatek w tył. Dlaczego tak jest wytłumaczę w jednym z kolejnych postów. W razie potrzeby fazy można powtórzyć. Trzeba pamiętać, że jeśli koń dopiero zaczyna się z nami bawić, należy go nagradzać za najmniejszy właściwy ruch, nawet samo przesunięcie ciężaru ciała. Jeżeli koń zrozumiał o co chodzi i ruszył, świetnie. Tutaj nasza rola chwilowo się kończy. Dajemy mu wykonywać zadanie. Rozluźniamy jedną nogę, pozbywamy się wszelkiego napięcia, opuszczamy głowę, relaksujemy ramiona. Carrot stick możemy oprzeć o brzuch. W miarę jak koń nas okrąża, przekładamy linę z ręki do ręki za plecami, nie odwracamy się. W ogóle nie robimy nic. Staramy się nie wywierać żadnego wpływu na konia. Jeśli zdarzy się, a najprawdopodobniej tak na początku będzie, że koń zatrzyma się, zmieni chód, kierunek, zacznie wydziwiać od razu odwracamy się w jego kierunku i powtarzamy elementy odesłania. Robimy je powoli jeśli koń po prostu nie rozumie o co go prosimy. Gdy jednak po prostu ma takie widzimisię, pokazujemy wyraźnie że owszem, dostaje dużo swobody, ale to my jesteśmy alfą. Nie zaczynamy od pierwszej fazy- on nie wykonuje swojego zadania, wiedząc o co go prosiliśmy, zatem dostaje od razu fazę czwartą. Uderzenie stringiem. To ma być nieprzyjemne, ma boleć. Tylko w ten sposób koń zrozumie i już wkrótce okaże się że nie musimy w ogóle używać fazy czwartej- koń nam wierzy że możemy to zrobić, więc nie potrzebuje kolejnego potwierdzenia.
Wykonujemy od dwóch do czterech okrążeń w jedną stronę. Tyle daje nam gwarancję że koń nas szanuje i rozumie zadanie, natomiast przy większej liczbie jego mózg się wyłącza i zaczyna bezmyślnie przebierać nogami. A tego nie chcemy. Jeżeli tą zabawę traktujemy jako sposób na wypracowanie kondycji czy wyrzucenie nadmiaru energii, musimy wymyślać wiele urozmaiceń, by koń się nie nudził.
Kiedy uznamy, że rozumie o co chodzi i już wystarczy, zatrzymujemy go. W tym celu wykonujemy odangażowanie tylnych nóg- chcemy żeby koń odsunął je od nas  tak, by stać do nas przodem. Robimy to podobnie jak przy przedstawianiu zadu w Driving Game. Czekamy aż koń wbiegnie przed nas i zaczynamy działać na jego zad. Pochylamy się, wbijając w niego ostry wzrok. Jeśli to nie działa, podnosimy Carrot sticka tak, jakbyśmy jego bokiem chcieli uderzyć konia. Po trzech sekundach uderzamy nim moco w ziemię, natomiast jeśli i to nie daje skutku, kręcimy savvy stringiem tak, by uderzyć konia w zad. Na to na pewno zareaguje. Jeśli zdarzy się że nie zrobi tego tak, jak byśmy chcieli- przyspieszy, zacznie kopać, brykać, próbować nas atakować, nic sobie z tego nie robimy, tylko zaczynamy od  początku. Chodzi o to żeby zrozumiał. Jeśli choć raz odpuścimy przy zachowaniu, którego nie chcemy, koń będzie je powtarzał, bo zapamięta że to dało dobry efekt. Konie szybko się uczą. Kiedy nasz partner stanie już przodem do nas wylewnie go chwalimy. Ważne jednak, żeby jeśli chcemy go pogłaskać, poprosić o to żeby do nas podszedł. Nie pozwalajmy mu robić tego zawsze kiedy ma ochotę, powinien pytać o pozwolenie. To nasza strefa osobista. Prywatna. Konie też ją mają i tak samo mają prawo do niej kogoś nie wpuścić.  Dzięki temu będziemy bezpieczni, bo koń sobie zakoduje że nie można na nas ot tak włazić, co się bardzo przydaje kiedy się czegoś przestraszy. Po drugie kiedy mu pozwolimy będzie się dużo bardziej z tego cieszył.
Kiedy koń jest na kole i zrozumie już podstawowe zasady tej zabawy, możemy ją urozmaicić, prosząc o zmianę chodu, prędkości, czy kierunku. Jeśli chcemy poprosić konia o przyspieszenie, przede wszystkim jak zawsze podnosimy energię. Ręką trzymającą linę pokazujemy kierunek, tak ja przy wysyłaniu na koło. Następnie zaczynamy uderzać stringiem z ziemię za koniem. Pierwsze uderzenie jest tak daleko jak to tylko możliwe. Trzymamy  ramiona maksymalnie otwarte i w takiej pozycji uderzamy. Następne uderzenie jest mniej więcej w połowie tego dystansu, trzecie tuż za koniem, czwarte prosto w zad. Ważne żeby cały czas pokazywać kierunek, żeby koń rozumiał o co chodzi.
Jeśli chcemy żeby zwolnił, fazy wyglądają podobnie, z tym że nie uderzamy w ziemię, tylko trzymamy wyciągniętego sticka przed końskim nosem. Najpierw w odległości połowy koła, potem coraz bliżej, az przed sam nos. Obniżamy energię, żeby koń zrozumiał o co chodzi. Jeżeli nie załapie od razu, co jest bardzo prawdopodobne, robimy wszystko, żeby naprowadzić go na właściwy trop. Możemy machać stickiem, stringiem, potrząsać liną, cokolwiek co pomoże mu zrozumieć. Chwalimy za najmniejsze próby i jako że konie są bystre, powinny szybko nauczyć się o co nam chodzi.
Nieco bardziej skomplikowana jest zmiana kierunku. Ale spokojnie, tylko troszeczkę 😉 Aby ją wykonać, dobrze jest najpierw ułożyć w głowie wszystko o czym musimy pamiętać. Przede wszystkim trzymanie sprzętu. Podczas zabawy trzymamy linę w ręce bliżej nosa konia, w tą stronę porusza się koń. Kiedy szykujemy się do zmiany kierunku, zamieniamy miejscami linę ze stickiem. Dajmy na to: koń porusza się w lewo, początkowo trzymamy linę w lewej dłoni, sticka w prawej. Kiedy już je zamienimy, czekamy aż koń znajdzie się bokiem przed nami. Wtedy przekładamy sticka pod liną, trzymając go nadal w lewej ręce i przestawiamy zad. Robimy przy tym kroczek do tyłu, dając mu na to miejsce. Kiedy koń skieruje się w naszą stronę, wyciągamy carrot stick spod liny i wysuwamy maksymalnie w lewo, tak, by przestawić głowę i szyję konia w prawo. Jednocześnie pokazujemy kierunek (prawo) i podchodzimy lekko w stronę konia, tak by go zepchnąć na właściwy tor.
Ważne jest żeby nie mylić tej zabawy z lonżowaniem, które wymaga od konia zaangażowania fizycznego, natomiast zupełnie wyłącza myślenie. My chcemy żeby myślał, rozwiązywał zadania, a nie bezmyślnie wykonywał polecenia. Dlatego pozwalamy mu popełniać błędy, rozwijać się. Jeśli nigdy nie damy koniom popełniać błędów, nigdy nie zrozumieją jak powinny postępować i dlaczego. Zatem nie latamy za koniem z batem, pilnując żeby tylko nie zmienił chodu. Dajemy mu zadanie i zostawiamy samego. Jeśli wykonuje je poprawnie- super, nie wtrącamy się. Natomiast jeśli nie, od razu nakierowujemy go na właściwe tory.